-No. To jak robimy? Jutro dużo zajęć, nie wiem czy się
wyrobimy z odwiedzinami u Hagrida.
-Ah, no przecież. Zupełnie mi to wypadło z głowy. Może
zróbmy tak. Po zajęciach spotkamy się od razu u Hagrida. Już z nim rozmawiałem
przed wejściem do szkoły. Oczywiście pomyślał, że znów coś kombinujemy. –
objaśnił Harry.
-Hehehe. Mam nadzieje, że da nam cenne informacje. Przy
okazji, jeszcze dzisiaj postaram się pójść do biblioteki, poszukać czegoś na
temat tej tajemniczej rzeczy, której strzegą centaury. – odparła Hermiona.
Następnego poranka Harry zaspał na zajęcia. Na szczęście
ucierpiał tylko jego płaszcz, który ciągną za sobą po ziemi, bo spiesząc się,
nie był w stanie trafić rękami w rękawy.
Po wszystkich lekcjach udał się na zaplanowane spotkanie u Hagrida. Czekał już
tam na niego Ron.
-O, jesteś Harry. A gdzie Hermiona? – Spytał z ciekawości
Ron.
-Nie wiem, nie była ze mną. – Odrzekł nieco jeszcze
zadyszany Harry.
Hagrid zapytał się o co chodzi i dlaczego zawracają im
głowę, lecz odpowiedzieli, że bez Hermiony wolą nie zaczynać rozmowy. Nagle
ktoś mocno i szybko zaczął pukać w drzwi do chaty.
-No już, już otwieram. – Podbiegł szybko Hagrid do drzwi i pewnie
je otworzył na rozcież.
-Chłopaki! Chodźcie! Szybko! Był atak na ucznia! W zamku!
Chodźcie szybko! – krzyknęła Hermiona gdy tylko zobaczyła Rona i Harrego
siedzących u gajowego. Grupa na jednej nodze ruszyła w stronę zamku. Jak już
znaleźli się obok miejsca zdarzenia, zamarli. Krukon leżał na ziemi.
Prawdopodobnie martwy. Na miejscu była już Profesor McGonagall, pani Pomfrey i
zaciekawieni przechodnie.
-Wszyscy odsunąć się! – głośno powiedziała McGonagall.
-Ale pani Profesor. Co się stało? – zapytała się Hermiona.
-Uczeń zaatakowany przez dzikie zwierze jak twierdzi pani
Pomfrey. –powiedziała ze smutkiem w głosie.
Harry zauważył ślady kopyt prowadzące do zakazanego lasu.
-Hej. Spójrzcie. –powiedział szeptem, tak, żeby tylko
przyjaciele go usłyszeli –Wiecie co to może oznaczać.
Ron z Hermioną z zamysłem i przerażeniem na twarzy przytaknęli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz