Nowy rok szkolny w Hogwarcie. Pociąg w drodze, a w nim Harry, Ron i Hermiona. Wszyscy bardzo zamyśleni. W końcu Ron się odezwał i z ciekawością zapytał Harrego:
"Co się stało? To znaczy. No wiesz. W te wakacje, kiedy przyleciałem po ciebie."
Harry dosyć skrępowany pytaniem, odpowiedział:
"Kilka dni wcześniej, przed twoją wizytą, otrzymałem list od Syriusza. Pisał, że chce się spotkać. Napisał dokładny adres i godzinę. Wydawało mi się to podejrzane, bo znając Syriusza zapewne wyjawiłby mi o co chodzi jakimś ukrytym znakiem, w liście czy może prezencie, który był dołączony."
Hermiona z ciekawości spytała:
"Jaki prezent?" Harry dosyć rozkojarzony odrzekł: "Nie wspominałem? Dostałem go wraz z listem. To wyglądało jak przypominajka, którą kiedyś dostał Nevill, ale była na złotym wisiorku i wydawała się mniejsza."
Hermiona nieco poddenerwowana wstała:
"Wyglądała? Była? Wydawała się? To znaczy, że ją zgubiłeś?! To mogło być coś cennego, Harry!"
Harry nieco podniósł głos:
"Tak wiem Hermiono, ale pozwól mi skończyć. No więc tak..."
Harry opowiedział dwójce przyjaciół o dziwnym liście od Syriusza. Udał się w miejsce spotkania. Spodziewając się czegoś złego, wziął na wszelki wypadek Felix Felicis, płynne szczęście. Na miejscu nie było nikogo. Dookoła niego były drzewa, średniej wysokości, lecz ich korony były bardzo bujne. Była godzina pierwsza w nocy. Harry czekał już godzinę na Syriusza. Nikt nie przychodził. Nagle usłyszał jakby coś biegło w jego stronę. Drzewa zaczęły się poruszać i ustawiły się tak, by otoczyć Harrego. Nie wiedział skąd dobiega dźwięk biegnącej postaci, lecz wiedział, że się szybko zbliża. Ku jego zdziwieniu, był to tupot kopyt. Pomyślał, że to koń, lub jakiś jeździec. Wyjął szybko płynne szczęście i ze strachem na całym ciele obracał się kierując różdżką we wszystkie strony. Nagle postać wyłoniła się z lasu i przeskoczyła nad Harrym. Był to centaur. Dmuchną dużymi nozdrzami Harremu w twarz. Ten upadł.
"Kim jesteś? Co tutaj robisz? Nie powinieneś być w Hogwarcie?" Mówił szybko Harry.
"Jestem centaurem czystej krwi o imieniu Risko van Derull. Ty jesteś Harry Potter" Odpowiedział centaur zbliżając twarz do twarzy chłopaka leżącego wciąż na ziemi. Centaur powiedział, że Syriusz czeka na niego w "Stadzie". Tak nazywała się osada zamieszkana przez centaury. Harry wsiadł na Risko i razem ruszyli szybko do Syriusza. Na miejscu wszystko się wyjaśniło. Dookoła wszędzie były centaury. Nie zdolne do walki czy chociażby biegania, wygłodniałe, słabe i pokaleczone.
"Syriusz! Co im się stało?!" Szybko schodząc z Risko podbiegł Harry do Syriusza.
"Właśnie dlatego cię tu przysłałem." Odpowiedział ze spokojem Syriusz.
W trakcie opowiadania Ron zbliżył się bardzo do Harrego.
"Ej, odsuń się trochę." Powiedział nieco skrępowany Harry.
"O, przepraszam. To tak no wiesz. Z ciekawości co było dalej." Odrzekł Ron po czym się lekko odchylił.
"No więc tak. Syriusz w tedy opowiedział mi co się stało na Wzgórzu Centaura." Próbował opowiadać dalej Harry, lecz Hermiona wtrąciła mu się w słowa:
"Wzgórze Centaura? Czytałam coś o tym. To miejsce od wieków jest zamieszkiwane i pilnie strzeżone przez centaury. Nikt nie wie czego strzegą ani po co."
"To miejsce było zamieszkiwane przez centaury. Syriusz powiedział mi, że je stamtąd przepędzono siłą, ale nikt nie wspominał o żadnej istotnej dla nich rzeczy."
"Hmmm to dziwne. Ale zaraz. No jasne! Przecież centaury są z charakteru bardzo honorowymi stworzeniami. Każdy centaur musi złożyć przysięgę milczenia gdy udaje się na Wzgórze Centaura." Przypomniała sobie Hermiona.
Pociąg stanął na stacji w Hogwarcie. Nad zamkiem świeciło duże słońce, które promieniami przebijało okna Wielkiej Sali.
"Resztę omówimy w dormitorium." Powiedział Harry.
"Musimy się również udać do Hagrida. Jako gajowy powinien dużo wiedzieć o centaurach." Odrzekła Hermiona.
"No tak. Dobry pomysł." Podsumował Ron i wszyscy udali się w stronę szkoły.
Cóż, po pierwszym rozdziale trudno jest ocenić, czy opowiadanie jest dobre, czy złe, ale można wskazać błędy.
OdpowiedzUsuńZ całą pewnością pisanie rozmów w cudzysłowie jest błędem w języku polskim. Dialogi zapisujemy po myślniku.
Wielu błędów interpunkcyjnych ani ortograficznych nie wyłapałam, natomiast znalazła się taka perełka
"Pomyślał, że to koń, lub jakiś jeźdźca" - powinno być "Pomyślał, że to koń, lub jakiś jeździec"
oraz kilka powtórzeń, dla przykładu
"Była godzina pierwsza w nocy. Harry czekał już godzinę na Syriusza." - powtórzenie.
Poza takimi szczególikami mogę powiedzieć, że jest to całkiem fajnie zapowiadające się opowiadanie. Pisz, bo widać, że masz i pomysł i chęci :D
Weny
Co do powtórzeń zgodzę się :P Miałem świadomość podczas pisania :) Tego jeźdźca już poprawiam. W następnym poście/historii dialogi będą po myślniku :) Właśnie się zastanawiałem czy ma być myślnik czy cudzysłów. :P
UsuńNo niezłe jestem pod wrażeniem czekam na następną częśc :3
OdpowiedzUsuń